sobota, 14 lutego 2026

"ŚRÓDMIEŚCIE" WERSJA DEMO - ROZDZIAŁ 1

Przedstawiam pierwszy rozdział powieści zatytułowanej "Śródmieście". Opowiada o młodym gangsterze z wrocławskiego Kleczkowa i jego przygodach w 2005 roku. 

Zachęcam do otworzenia lub pobrania całego rozdziału (14 stron) z mojego linku do dysku google:

ROZDZIAŁ 1. BEZPIECZNY LINK DO GOOGLE DISC

Tutaj tylko pierwsza strona, ze względu na rozjeżdżające się akapity etc.



„ŚRÓDMIEŚCIE” – Mieszko Sujak, 2026 r.

 

ROZDZIAŁ 1: CINEK

 

Wrocław, rok 2005.

 

     - Jeszcze siedzą w dużym pokoju, tiwi oglądają. Pieprzone pedały – w słuchawce rozbrzmiał pełen pogardy, niski, męski głos.

     - Czaisz jakie to jest bezsensu, żebyśmy tu siedzieli osobno cholera wie ile? – wyszeptał do telefonu Cinek, przesłaniając palcami dół komórki, a resztą dłoni zasłaniając sobie usta. Przesunął się trochę tyłkiem po drewnianym, lakierowanym parapecie, wtapiając jeszcze głębiej w kąt pomiędzy framugą okna i obdrapaną ścianą. Ciemna klatka schodowa przesiąknięta była wilgocią i śmierdziała kiepami. – Ten klient to jest leszcz. Nie wygłupiaj się, chodź tu. Wpierdolimy się tam w tym momencie – Cinek aż zasyczał na końcu tego zdania. Był to syk wzburzenia dociśnięty wymuszonym szeptem.

    - On mówił, że musimy to zrobić dzisiaj w nocy. Nie spierdolmy tego. Niech będzie porządnie – odpowiedział mu spokojnie rozmówca.

     - Za dużo… - tu Cinek na chwilę przerwał, bo zdawało mu się, że coś zakłóciło ciszę panującą na klatce schodowej. Przesunął nieznacznie głowę, nadstawiając ucho w stronę drewnianych schodów prowadzących w dół. Musiał to być dźwięk pochodzący z któregoś mieszkania, gdyż na klatce schodowej znowu zapanowała względna cisza. – Za dużo się naoglądałeś amerykańskich filmów. Lepiej przyjdź tu od razu, to jeszcze zdążymy coś zrobić z tą smutną jak pizda nocą. Jakieś pół basa czy coś.

     - Przyjdę jak pójdą spać. No chyba, że im się zbierze na wychodzenie to wtedy zara do mnie dryndaj…

    - Taa, mówiłeś – przerwał mu Cinek. – Nara – zakończył. Marcin „Cinek” nacisnął czerwoną słuchawkę na klawiaturze małego, wyglądającego na zabawkowego, Alcatela. Telefon odpowiedział nieprzyjemnym piknięciem, a Marcin szybko schował go do kieszeni jeansów.

Ostatnio w salonie „Idei” bawił się najnowszą biznesową Nokią, która potrafiła wysyłać maile, a nawet odtwarzać filmiki. Spodobała mu się. Zastanawiał się czy tak po prostu jej nie wziąć. Bez abonamentu. Akurat w kieszeni miał trochę ponad trzy tysiące złotych, potrzebnych do zakupu tego najnowszego, kieszonkowego cudu techniki.

Rozmyślił się, zadając sobie w głowie zasadne pytanie – do kogo i kiedy właściwie będzie z niej dzwonił. Do pracy, jego szef Stefan, kazał mu kupować najtańszą chińszczyznę, bez dostępu do internetu, bez niczego. Kupować, a góra po miesiącu niszczyć, rozwalać młotkiem na małe kawałki lub wrzucać do Odry.

Fakt chodzenia po mieście z najbardziej wieśniackim telefonem irytował go znacznie mniej od samego procesu unicestwiania tych zupełnie dobrych zabaweczek. Myślał wtedy, ile frajdy mógłby sprawić jakiemuś dwunastolatkowi stąd – z Chrobrego, z Trzebnickiej czy z Pomorskiej - takim telefonem. Często posiadającym jeszcze wiele minut na karcie pre-paid. Taki dzieciak mógłby sobie podzwonić, nawet jakby nie miał do kogo, to na sekstelefon dla hecy. Ryzyko minimalne, ale w końcu to nie on ustalał zasady.


Reszta rozdziału na dysku google:


ROZDZIAŁ 1. BEZPIECZNY LINK DO GOOGLE DISC


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz